 Panie i Panowie, James Choules jako SheOne.
Gun1: Choć Twoja sztuka wywodzi się z graffiti, można ją opisać na wiele roznych sposobów...Czy mógłbyś na początek powiedzieć parę słów o swoich inspiracjach i rozwoju artystycznym? SheOne: Zaczynałem malować graffiti w połowie lat osiemdziesiątych. Inspirowali mnie malujący na wagonach nowojorskiego metra artyści tacy jak Dondi, Crush, czy Zephyr. Szczególnie interesowało mnie, jak łączyli litery i używali swojego imienia jako inspiracji. Ja w tym samym czasie słuchałem heavy metalu i kręciły mnie sie okładki plyt i stylówka takich zespołów, jak Motorhead. Dzisiaj, to co robię nadal zakorzenione jest w tamtych czasach, ale mój własny styl ewoluował od tych pierwotnych pomysłów w kierunku mojej własnej bardziej naturalistycznej estetyki. Zawsze maluję litery, które z kolei tworzą moje imię.

Gun1: Twoje prace pojawiają się na płótnach i na ścianach, ale nie obca Ci jest też sztuka komercyjna. Jak bardzo angażują Cię te zadania komercyjne? Nie zmieniają one przypadkiem Twojego podejścia do sztuki? SheOne: Tworzenie grafiki na ubrania, szczególnie kamulfażowych wzorów dla Addict przyszło naturalnie. Wzory te przecież i tak pochodzą z moich obrazów. Ja tylko przerabiam je na Macu, żeby zgadzał się format. Gdy widzę ludzi ubranych w rzeczy, które zaprojektiowałem, czuję się, jakbym widział swój tag chodzący po świecie. A to naprawdę wspaniałe uczucie. Ostatnio stworzyłem vinylową figurkę dla GarageWorks Industries z Hong Hongu. To był autoportret i jestem bardzo zadowolony z wyniku swojej pracy, bo pierszy raz pracowałem w 3D. Do każdego projektu, w który się angażuję, podchodzę jak do tworzenia obrazu – najważniejsze, żeby czuć było, że to zrobił SheOne.

Gun1: Porozmawiajmy teraz o Twoich inspiracjach. Skąd czerpiesz pomysły? SheOne: Moje inspiracje pochodzą z samej chęci tworzenia. Mam swój własny styl i malowanie jest najlepszym sposobem zaprezentowania moich myśli i pomysłów odbiorcom. Kocham swoją pracę i inspiracja może przyjść z miejsca, w którym akurat jestem, albo tego, co właśnie czuję danego dnia, ale zawsze najbardziej kręci mnie mozliwość stworzenia czegoś, czego nikt jeszcze nie widział. Maluję tylko wtedy, gdy czuję, że mam coś nowego do powiedzenia. Gun1: Co robisz, gdy nie zajmujesz się sztuką? Wolisz puszczać latawce, czy grać w lotki? SheOne: Spędzam dużo czasu z dwójką z swoich dzieci, co jest super, albo piję z przyjaciółmi lub jeżdzę na motorze tak szybko, jak tylko się da. Mam szczęście, bo moja praca pozwala mi podróżować w ciekawe miejsca, ktorych inaczej bym nie zobaczył, co samo w sobie stanowi już inspirację dla nowych pomysłów.

Gun1: Nowe projekty, wystawy, kolaboracje? SheOne: W sierpniu będę miał wystawę w Anglii z CrashOne w mojej galerii, więc teraz nad tym pracuję. Poza tym, Montana własnie wypusciła moją puszkę. Kolor farby? Oczywiście, czarna. Efekt współpracy wyszedł bardzo fajnie. Gun1: Pozdrowienia? SheOne: Dziękuję za uwagę wszystkim tym, którzy mnie znają i tym, którzy mnie nie znają.

|